To prawda, że pokuta to nie łzy. W księdze Malachiasza 2:13 mamy zapisane takie słowa:
"A oto druga rzecz, którą czynicie: Zraszacie łzami ołtarz Pana wśród płaczu i westchnień. Lecz On nie może już patrzeć na ofiarę, ani jej przyjąć łaskawie z waszych rąk."
W liście do Hebrajczyków 12:16-17 znajdujemy takie słowa:
"Żeby nikt nie był rozpustny lub lekkomyślny jak Ezaw, który za jedną potrawę sprzedał pierworodztwo swoje. A wiecie, że potem, gdy chciał otrzymać błogosławieństwo, został odrzucony, nie uzyskał bowiem zmiany swego położenia, chociaż o nią ze łzami zabiegał. "
Płacz i łzy to nie pokuta, ale pokuta to zawrócenie ze złej na dobrą drogę, z grzesznej na świętą, z bezbożnej na Bożą drogę i to jest pokuta.
Pokutą nie jest biczowanie się po plecach i chodzenie na pielgrzymce po kolanach, czy wypowiadanie na przykład 10 razy modlitwy "Ojcze Nasz" czy "Zdrowaś Mario", ale zmiana myślenia, a co za tym idzie zmiana życia, życia zgodnego z Bogiem, z Jego świętą wolą.
Owszem temu często towarzyszą łzy i emocje grają wielka rolę, ale nie są sednem pokuty lecz towarzyszące pokucie.
Catherine Rembovsky napisała:
Prawdziwa
pokuta nie polega na tym, że się użalamy i płaczemy nad swoimi upadkami
czy publicznie okazujemy jak nam bardzo przykro z ich powodu, lecz jest
to pragnienie zmiany i doprowadzenie do tego, aby nigdy więcej nie
popełnić tych samych błędów
Bogu niepotrzebne są nasze łzy i publiczne deklaracje, bo On zna nas od
momentu poczęcia aż do śmierci, więc nie jest ani zaskoczony ani
zdziwiony tym, co się w naszym życiu dzieje
Lecz nam samym potrzebna jest pokuta jako uświadomienie sobie, że Jemu
nie podoba się nasz styl postępowania i dlatego, z miłości do Niego,
zmieniamy się by Mu się podobać

Pisałem już kiedyś o pokucie i zapraszam do poniższych artykułów w tym temacie: